Zaśpiewałam Ahi Estare, piosenkę którą napisała moja ciocia przed śmiercią na raka. Nie lubię o tym wspominać, a piosenka jest piękna.. Oczywiście jak za każdym razem śpiewając ją wzruszyłam się. To dzięki cioci jeżdżę konno, to ona w wieku 6 lat wsadziła mnie na konia.
- Dobra, koniec mazania się - powiedziałam cicho do siebie i odłożyłam gitarę
Zbiegłam szybko do stajni gdzie przywitało mnie radosne rżenie Tary.
- Cześć kochana - zawołałam z uśmiechem i weszłam do boksu trzymając w ręce zgrzebło
Klacz odpowiedziała mi parsknięciem.
- Jak ci się podoba w nowym miejscu? Masz jakieś zastrzeżenia? - spytałam
Klacz pokiwała głową, a ja zaśmiałam się cicho.
- Później wyprowadzę cię na padok, wyszalejesz się... albo pojedziemy w teren lub na czworobok. Co ty na to? Pojeździłabyś trochę bez siodła i ogłowia, zrelaksowałabyś się - zaśmiałam się i wyszłam z boksu odłożyć szczotki
Nagle okazało się, że w boksie obok ktoś stał ze swoim koniem.
< Kto to był? :) >
Nagroda: 35 $
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz