Podeszłam do przyczepy i otworzyłam ją. Diego wyskoczył opętany wściekłością. Był rozzłoszczony tą jazdą w przyczepie. Ledwie udało mi się go utrzymać, a gdy zobaczył konia który uciekł jakiemuś chłopakowi, wyrwał mi uwiąz z dłoni i pogalopował ku niemu. To była masakra, konie zaczęły na siebie dębować i gryźć się po szyi i ciele. Zbiegło się trochę ludzi i pomogli nam rozdzielić konie. Wreszcie umieściliśmy je w boksach. Tata pomógł mi zanieść wszystko do siodlarni. W drzwiach zetknęłam się z tym chłopakiem (tym od siwego ogiera xD)
-Sory za tą akcję..-powiedział trochę zawstydzony
-Nie przejmuj się tym-powiedziałam i poklepałam chłopaka po ramieniu i wyszłam.
Ruszył za mną szybkim krokiem i zatrzymał mnie.
-Jestem Patryk-przedstawił się
-Sara-uśmiechnęłam się lekko
-Na prawdę, przepraszam za Demona
-Nie chcę przeprosin!-powiedziałam i uśmiech zszedł mi z twarzy
Wyszliśmy na zewnątrz. Nasi ojcowie dokańczali podpisywać papiery. Nagle z auta którym (prawdopodobnie) przyjechał chłopak, wyskoczył pies.
-Atos do nogi!-krzyknął chłopak, a pies ulegle zbliżył się do niego.
-Idziesz po klucze ?-spytałam
-Jakie klucze?
-Do pokoju i do szafki-uśmiechnęłam się
<Patryk ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz